O autorze
wyrwane z kontekstu, (nie)logiczne, podejrzane z szóstej gwiazdy od lewej. tylko dla mających czas.

ostatnia scena filmu, którego nie ma.

wrzesień 2010. warszawa, ul. słomińskiego. jedno z zamkniętych osiedli, przez niektórych zwanymi luksusowymi gettami. oczywiście przez tych pod drugiej stronie płotu. żółte światło jesiennego słońca, delikatne ruchy zielonych jeszcze drzew, upał. plac zabaw. tu rozegrała się ostatnia scena filmu, który nigdy nie powstanie.

za metalową, srebrną bramą, na kolorowej karuzeli wirują trzej chłopcy, w wieku: 4-6 lat. roześmiani, rozkrzyczani. na głowach mają jarmułki. obok karuzeli stoi mała dziewczynka, najmłodsza. piękna, z kręconymi, hebanowymi włosami. klaszcze i piszczy ze śmiechu.
autorka filmu, który nigdy nie powstanie, stoi po drugiej stronie bramy. rejestruje w pamięci każdy detal tej sceny, która tylko w ten sposób przetrwa. spóźniona na bardzo ważne spotkanie, nie może oderwać oczu od tej pięknej beztroski. od lekkości. od wolności. być może jej ostatniej odsłony, bo przecież ktoś kiedyś przywoła znaczenie słowa holocaust. opowie historię przodków. pokaże zdjęcia getta. zawiezie do oświęcimia. wytłumaczy, że życie to nie zabawa.
Trwa ładowanie komentarzy...